wtorek, 6 grudnia 2011

Smaczna ryba? Ta złowiona bez naruszenia równowagi biologicznej

Choć pogoda na razie na to nie wskazuje, mamy już 6-ego grudnia, czyli mikołajki. Czas najwyższy pomyśleć o zbliżającej się Wigilii, prezentach oraz zaplanować świąteczne menu. Głównym bohaterem świątecznego stołu w Polsce jest karp, choć coraz częściej pojawiają się u nas także inne ryby – właśnie dlatego jest to dobry moment aby dowiedzieć się, które gatunki ryb są zagrożone wyginięciem. 


Według danych WWF sytuacja na morzach nie przedstawia się najlepiej – aż ¾ łowisk na świecie jest już całkowicie wyeksploatowanych bądź przełowionych. A zatem jakie ryby możemy jeść bez wyrzutów sumienia?

Jedzmy ze smakiem

KARP: Karp jest słodkowodną rybą hodowlaną, dlatego w żaden sposób nie jest zagrożony wyginięciem. Bez obaw możemy podawać go na wigilijnym stole i nie tylko.

SZPROT: Szprot znajduje się na niższym ogniwie łańcucha pokarmowego, dlatego można go jeść i kupować bez obaw.

ŚLEDŹ: Stan śledzia pochodzącego z centralnej części Bałtyku oraz zatoki Fińskiej i Bałtyckiej jest na szczęście stabilny – możemy się nim zajadać do woli.

PSTRĄG TĘCZOWY: Pstrąg tęczowy jest w Polsce wyłącznie rybą hodowlaną i nie jest zagrożony wyginięciem.

DORSZ: Polscy rybacy najczęściej poławiają dorsza ze stada wschodniego Bałtyku, które nie jest już zagrożone. W sklepach możemy sięgnąć również po ryby poławiane w Morzu Barentsa i posiadające certyfikat MSC świadczący o tym, że połów nie zagraża przetrwaniu gatunku.

MAKRELA: Większość stad trafiających na nasz rynek poławianych jest w sposób  zrównoważony, według z góry określonych zasad. W sklepie warto zapytać o certyfikat MSC.

Tych ryb lepiej nie kupuj

TUŃCZYK – Od dawna na czerwonej liście WWF i Greenpeace znajduje się tuńczyk błękitnopłetwy i  tuńczyk żółtopłetwy. Choć tuńczyk nadal jest popularny w handlu, jego stada w wysokim stopniu są zagrożone wyginięciem.

WĘGORZ – Jeszcze niedawno był bardzo popularny w nadmorskich kurortach, obecnie widuje się go rzadziej, a niedługo być może nie zobaczymy go wcale. Nie kupuj węgorza ani hodowlanego ani dzikiego. Wszystkie węgorze odbywają tarło w Morzu Sargassowym, zatem nawet ryby do hodowli pochodzą wyłącznie z dzikiego narybku.

SOLA – Sola poławiana jest metodą trałowania, która polega na ciągnięciu sieci po dnie oceanów, co powoduje przypadkowe wyłowienie licznych młodych i niewymiarowych ryb. Gatunek ten jest  ponadto poważnie przełowiony.

REKINY I PŁASZCZKI – Zagrożeniem dla rekinów i płaszczek są nie tylko ich konsumenci, ale także sieci rybackie przeznaczone dla innych ryb – co roku giną w nich miliony tych stworzeń. Są to ryby bardzo wolno dojrzewające i wydające na świat mało potomstwa.

Jedz, ale ostrożnie…















ŁOSOŚ: Łosoś pochodzący z hodowli nie jest co prawda zagrożony wyginięciem i ma się całkiem dobrze, jednak z uwagi na to, że karmi się go między innymi mączką rybną nie należy do  ryb najzdrowszych. Mięso łososia hodowlanego jest tłustsze, niż mięso łososia dzikiego oraz mniej zasobne w wartościowe substancje. W Polskich sklepach coraz częściej dostępny jest jednak łosoś pacyficzny, posiadający certyfikat MSC – takiego łososia możemy jeść bez obaw.

PANGA – Panga to słodkowodna ryba hodowlana o dość małych wartościach odżywczych lecz dobrym, łagodnym smaku. Ze względu na niską cenę jest bardzo popularna w Polskich sklepach i restauracjach. Nie należy kupować pangi pochodzącej z Wietnamu, nie oznaczonej certyfikatem MSC, ponieważ tamtejsze hodowle w wysokim stopniu szkodzą środowisku.

MINTAJ – Łowiony jest przez Japończyków, Koreańczyków, Amerykanów i Rosjan. Samice bywają wyławiane dla ikry, a ich mięso wykorzystuje się do produkcji paluszków rybnych i filetów. Nie zagrożone są gatunki pochodzące z Morza Północnego – te posiadają certyfikat MSC, o który należy zapytać przed zakupem.

KREWETKA PÓŁNOCNA – Uprawy krewetek północnych zagrażają środowisku naturalnemu, dlatego powinniśmy kupować jedynie krewetki złowione w Norwegii i na Grenlandii.

5 komentarzy:

Atria pisze...

A co z węgorzami z mazurskich jezior (te na pewno nie trą się w Pacyfiku, ale nie wiem, czy są zagrożone)? Krewetki w handlu też dostępne są głównie nie z morza północnego czy Norwegii ale z Azji Poludniowo Wschodniej.

Jak tam ma się sprawa?

Pozdrawiam!

Ronic Inspirujące Dodatki pisze...

Miło mi czytać od Ciebie wiadomość Atrio i już odpowiadam: jeśli chodzi o węgorza to jedynym miejscem, w którym odbywa tarło ta specyficzna ryba jest Morze Sargassowe. Odkrywcą tego faktu jest duński Ichtiolog Johannes Schmidt. Węgorze z mazurskich jezior pochodzą zwyczajnie z kupionego dzikiego narybku. Jeśli nasze jeziora nie będą zarybiane ich larwami, to węgorz po pewnym czasie z nich zniknie - choć ta ryba może żyć nawet ponad 80 lat. Gorszą wiadomością jest to, że obecnie wiele węgorzy sprzedawanych na Polskim rynku pochodzi z przyspieszonych hodowli w Chinach. Jeśli zatem wybieramy mniejsze zło - kupujmy polskiego węgorza a nie chińskiego, jeśli jednak zależy nam na liczebności tego gatunku - ograniczmy spożywanie tej ryby, bądź nie kupujmy jej wcale. Sprawa z krewetką jest nieco trudniejsza, ponieważ po Twoim pytaniu przeszukałam różne źródła i doszukałam się sprzecznych informacji. Generalnie mówiąc - połowy krewetek, czy to krewetki północnej czy tej pochodzącej z Azji Południowo Wschodniej (bardzo lubiane Black Tiger) można uznać za nie zagrożone - największym problemem, który tu występuje jest metoda połowów, gdyż w jednym i drugim miejscu często odbywa się ona w sposób szkodliwy dla środowiska (np. przez niszczenie dna - trałowanie). W Azji dochodzi jeszcze kwestia wyzysku ludzi pracujących na farmach krewetek. Z pewnością najlepiej jest kupować krewetki z certyfikatem MSC - to daje jakąś gwarancję. Jeśli go nie ma, wszystko zależy od naszej wiedzy i samopoczucia.

Ronic Inspirujące Dodatki pisze...

PS - na Ronic Inspirujące Dodatki staramy się umieszczać teksty jak najkrótsze,choć temat jest ciekawy i z pewnością wart szerszego opisania w innym miejscu.

Atria pisze...

Ja nigdy w życiu nie jadłam węgorza. Pamiętam tylko, że czytałam gdzieś, że jest zagrożony a potem widziałam parę na Mazurach: stąd też się zaczęłam zastanawiać jak to jest z tym zagrożeniem:) Ciekawe jest to co piszesz, że to nie jest ryba z naszych jezior. Ja najczęściej kupuję małopolskie pstrągi tęczowe w Krakowie:) Pozdrawiam!

Atria pisze...

ps. z tego co czytałam w południowo wschodniej Azji są fermy krewetek, ale też mi cieżko powiedzieć - wiem za to na 100% że w Singapurze kilo krewetek kosztuje 1 dolara. Krewetki są też tradycyjnym składnikiem kuchni Azji Południowo-Wschodniej, więc od dawna muszą je hodować. Ale jestem pewna że na rynek europejski dostają ekstra wzmacniacze wzrostu:D
ps. Osobiście uważam, że lepiej, żeby ludzie w tych regionach mieli jakąkolwiek pracę niż nie mieli jej wcale.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...